Postanowiłam zabrać głos, bo temat wyraźnie rozgrzał komentujących, a nagłówki brzmią jak sensacja: „Firma najbogatszego Polaka ogłasza upadłość”. Na początek z mojej strony krótka weryfikacja faktów: w praktyce mówimy o tym, że North Food Polska S.A., operator sieci North Fish, złożył 30 stycznia 2026 r. wniosek o ogłoszenie upadłości w Sądzie Rejonowym w Kielcach, a sąd wyznaczył tymczasowego nadzorcę (sprawa jest na wczesnym etapie). W tle są problemy z płynnością i lata słabszych wyników, a w komentarzach branżowych powtarza się też wątek presji kosztowej oraz specyfiki działania w galeriach.

Jako syndyk i doradczyni restrukturyzacyjna chcę zwrócić uwagę na dwa aspekty, które łatwo gubią się w emocjach.

Po pierwsze – rynek odbiera całą sytuację jako ostrzeżenie dla gastro w galeriach.
Czytamy, że to nie jest „tylko historia jednej marki”, że to sygnał ostrzegawczy dla segmentu gastronomii opartej na galeriach handlowych, gdzie koszty potrafią rosnąć szybciej niż sprzedaż. Pewnie jest w tym dużo prawdy, że zarządcy obiektów handlowych to mocni przeciwnicy. Z drugiej strony, wiele biznesów jest obecnych w galeriach handlowych od lat, całe sieci handlowe i pojedynczy najemcy, radząc sobie świetnie. Gastronomia i rozrywka były w ubiegłym roku na wznoszącej, jak podaje PRCH. Dlatego najpierw przyjrzałabym się konkretnemu biznesowi i zweryfikowała, czy jest po prostu dobrze skalkulowany, oparty na racjonalnych danych, a nie tylko marzeniach właściciela. Często po pierwszym roku funkcjonowania, trzeba dokonać zmiany, albo zmienić w związku z innymi okolicznościami, warunkami dla naszego biznesu, który wcześniej przez lata świetnie funkcjonował.

Z perspektywy upadłości i restrukturyzacji to istotne, bo w takich modelach ratunkiem rzadko jest jeden cudowny ruch. Zazwyczaj działa dopiero pakiet decyzji podjętych odpowiednio wcześnie: renegocjacje umów najmu, praca na marży i optymalizacja menu, domknięcie nierentownych punktów, zanim zaczną „zatapiać” resztę, zmiana miksu lokalizacji czy twardsze zarządzanie kapitałem obrotowym. Upadłość jest zwykle finałem, a nie początkiem historii.

Po drugie – gastronomia to tylko ułamek portfela Sołowowa, więc ostrożnie z nagłówkami typu „najbogatszy Polak ogłasza upadłość”.
Nagłówki upraszczają. To nie „upadłość Michała Sołowowa”, tylko postępowanie dotyczące konkretnej spółki operacyjnej z szerokiego portfolio. Formalnie North Food Polska S.A. należy do MS Galleon GmbH z siedzibą w Wiedniu, a właścicielem 100% akcji MS Galleon ma być Michał Sołowow. To klasyczna sytuacja, w której biznes w jednym segmencie portfela może nie dowieźć, nawet jeśli cała grupa jest bardzo silna kapitałowo.

Dlatego przestrzegałabym przed narracją „najbogatszy Polak bankrutuje”. Jest chwytliwa, ale myląca. Co więcej, potrafi zaciemnić najważniejsze pytanie: co ta sytuacja mówi o modelu operacyjnym i kondycji konkretnego segmentu rynku.

I przy okazji na koniec jedna rzecz, którą powtarzam klientom: im wcześniej ktoś przychodzi porozmawiać o restrukturyzacji, tym więcej narzędzi jest na stole i tym większa szansa na uporządkowanie firmy bez scenariusza upadłościowego. Wiele kryzysów zaczyna się od drobnych sygnałów (płynność, narastające koszty stałe, opóźnienia), a kończy wtedy, gdy na decyzje jest już bardzo mało czasu.

Anna Grudzień-Kurpiewska